W ostatnim czasie towarzyszy mi dużo smutku, złości, niezgody na to co widzę. Ostatnie dni jeszcze wzmocniły te odczucia. Musiałam przetrawić wczorajsze przeżycia i chcę się z Wami czymś podzielić. Klęcząc w kaplicy u stóp krzyża, przyszło do mnie Boże Słowo. Nie wiem czy to efekt refleksji nad Ewangelią – wszak Niedziela Chrztu Pańskiego – i chwilę temu usłyszaną homilią, ale uderzyło mnie to mocno. Potem zobaczyłam w głowie ten obraz.

Nie byłabym tym kim jestem bez Rodziny Wincentyńskiej. „Miłość Chrystusa ukrzyżowanego przynagla nas” (2Kor 5,14) to zawołanie szarytek stanęło mi przed oczami w tym krótkim czasie adoracji. Chwilę mi zajęło połączenie kropek – przecież tu chodzi o miłość, którą zgubiliśmy po drodze. Zrodziło to we mnie wiele pytań – odpowiedzieć na nie każdy musi sam. Pytam też samą siebie – bo jestem częścią Kościoła.
Nagłówki gazet krzyczą, ludzie się dzielą, walka o krzyż – O co walczymy?
Quo Vadis Kościele (Biskupie, Księże, Siostro zakonna, Osobo świecka)?
Gdzie zatraciłeś po drodze sens ofiary na krzyżu? Zrodzony z miłości na krzyżu, zanurzony przez chrzest w męce śmierci i zmartwychwstaniu? Codziennie rozpoczynający dzień od znaku krzyża, kończący każdą modlitwę znakiem krzyża… jednocześnie niesiesz na ustach hejt, agresję, rozłam, zapomniałeś o przykazaniu miłości? Ono przestało obowiązywać? Dlaczego nie głosisz miłości, która jest testamentem krzyża? Pozwoliłeś by krzyż stał się zabawką w ręku jednych, elementem popkultury, błyskotką, dodatkiem i mieczem w ręku drugich. Czy krzyż ma się kojarzyć z opresją, naciskiem i krzywdą zadaną drugiemu?
Quo Vadis Polsko (Prezydencie, Premierze, Pośle, Posłanko, Ministro Edukacji Narodowej, Polko, Polaku) ?
Narodzie wyrosły z chrześcijańskiej tradycji. Czy ty jeszcze wiesz o co w niej chodzi, czy tworzysz jej karykaturę? Wypaczasz, wykorzystujesz do własnych celów? Dokąd zmierzasz? Dlaczego siejesz zamęt i podział?
To nie jest Quiz na szybkie pytanie i szybką odpowiedź. Potrzebny jest czas, refleksja i spotkanie – nie da się tego zrobić w chaosie i w tej zawierusze nakręcającej spiralę złości, pretensji i wzajemnych oskarżeń.
Na jednej z lekcji zapytałam kiedyś dzieci, jaki kształt przypomina krzyż. Część odpowiedzi, których udzieliły mi dzieci, to oczywiście miecz – rozmawialiśmy chwilę o tym, do czego miecz służy i że raczej nie koniecznie zawiera się to w tym, czego uczył Pan Jezus. Patrzcie głębiej, spróbujcie – powiedziałam i wtedy jedno z dzieci powiedziało: „proszę pani, on mi przypomina klucz” Piękna metafora i chyba właściwy kierunek. Patrz przez pryzmat krzyża na to co dalej, bo jest męka, śmierć a po „i” jest ZMARTWYCHWSTANIE.
Masz już noworoczne postanowienie?
Krzyż nie zyskuje w żadnej wojnie czy ideologicznej walce, nie powinien być w ogóle traktowany w tak instrumentalny sposób, przez żadną ze stron. Zacznij mówić i pokazywać czym jest prawdziwa miłość w twojej codzienności – za każdym razem gdy kogoś spotykasz, gdy piszesz komentarz w Internecie, gdy jesteś w domu z rodziną, czy w pracy – tyle okazji do czynienia dobra i pokazywania sensu krzyża. Nie gadżetu z popularnej platformy, nie tego zabytkowego z XII wieku – gdyby nie pierwotna MIŁOŚĆ, to by go nie było. Bo nie ma większej miłości, niż ta gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich (…) J 15, 13-17
